niedziela, 7 września 2014

Yeah!!

ZDJĘLI MI HASSA!! :DDD
Nareszcie minęło pół roku z gównem (przepraszam za wyrażenie) na podniebieniu xDD
A zdjemowanie wyglądało mniej więcej tak..
Działo się to we wtorek popołudniu (w czasie 1 dnia szkoły ._.), weszłam do gabinetu, niestety mama sobie poszła, bo ortodontka powiedziała, że nie ma sensu czekać, bo to za długo. Więc zostałam ja, ortodontka i jej asystentka. Spóściła fotel żeby lepiej widzieć co mam w buzi, możliwe że gdybym się nie trzymała mogłabym z niego zlecieć na głowę xDD Zaczeła odrywać, tak ODRYWAĆ go od moich zębów, ale coś jej chyba nieszło, więc wzięła mini wiertakę (tak ja ją nazywam). Zrobiła nią ,,krzyżyk" na dolnej, przeźroczystej częsci hassa (tej na zębach), nie bolało. Znowu zaczęła odrywać. Gdy odpadła część, któa była na moich zębach po prawej części szczęki, kazała mi przepłukać buzię takim niebieskim płynem (coś jak Listerine xDD). Jak skończyłam, zaczęła łupać drugą stronę. Nic nie bolało. Wreszcie zdjęła mi to gówno. Poczułam małą pustkę w buzii. Gdy już przywróciła mnie do pozycji siedzącej, kazała znowu płukać jamę ustną, tym razem wodą. Następnie wyplułam wodę, zobaczyłam mnóstwo krwi, to trochę dziwne, bo przecież nic mnie nie boli, ani nie czuję jej smaku. Na szybko przemacałam tylnie zęby i podniebienie, na zębach zostały resztki kleju (takie twrde jak jakiś gips), a na podniebieniu odcisnął się kształt hassa. Usiadłam z powrotem i kazała otworzyć buzię. Wzięła coś w rodzaju małej, grubej gumeczki i zaczęła wpychać go między mój 5, a 6 ząb, wsumie to też nie bolało. Boleć zaczęło dopiero, jak wzięła kolejną i wkłądała ją między 6, a 7 za (który jeszcze się wyżyna i jest bardzo mały). Gdy stwierdziła, że się nie da powtórzyła czynności po drugiej stronie i znowu problem pojawił się przy ostatnich zębach. Stwierdziła że się nie da i kazała mi przyjechać znowu aby spróbować jeszcze raz. Całość trwała ok. 1 godz.
Przyjechałam ponownie w piątek. Znowu próbowała włożyć tą gumeczkę i udało się! Ale tylko po jednej stronie. Z drugiej strony było ciężej i zaczęło krwawić mi dziąsło. Więc się poddała i powiedziała, że jak we wtorek będzie zakłądać mi ekspander (po to te gumeczki, aby rozszerzyć przerwy między zębami) to zastosuje inną metodę. Już się boję..

No i teraz siedzę sb w domku i wyczekuję, na założenie kolejnego gówna na podniebienie -_-
Pozdrawiam ;))

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Pam pa ram pam pam pam...

No to byłam u ortodontki i powiedziała mi, że mam zwiększyć liczbę godzin noszenia maski (pod koniec sierpnia zdejmą mi hass'a :D ) do 14 h, następnie obejrzała moje dolne zęby (dzieje się tam coś w stylu wychodzenia zębów z dziąseł O.O ) i stwierdziła, że jednak do 10 h. Następnie zadzwoniła do mnie następnego dnia i powiedziała, że boi się o te moje zęby i mam już nie nosić maski :D :D :D
Przerwa między górnymi zębami nadal jest :c Udało się nam wyciągnąć górne zęby przed tylne na 1 mm (SUKCES!) ;)
Cały czas chodzę na wizyty, ale skoro nic się nie dzieje to nie piszę ;D

poniedziałek, 26 maja 2014

Na na na...

No to w środę założono mi górny aparat i zmieniono ligaturki na różowe xD Trochę pobolewało na początku, ale wszystko jest ok :D Nadal noszę maskę ;p
Więcej metalu w buzi nie da się już mieć xD

piątek, 2 maja 2014

Później...

Byłam u ortodontki, powiedziała że po świętach mam do niej przyjechać. Przyjechałam, kazała mi zacząć nosić maskę O.O Zostawiła mi gumki i miałam tak pojechać do domu i na 3 godz. przed spaniem mam założyć maskę. Wróciłam do domu, zdjęłam gumki, bo do spania jeszcze ,,kupa" czasu. Na 3 godz. przed spaniem spróbowałam je założyć, niestety się nie dało, bo dziąsło było zbyt blisko haczyka. Zadzwoniłam do ortodontki i kazała mi na następny dzień przyjechać. Odgięła mi haczyk i było ok. W pierwszą noc, co chwilę się budziłam, ale w drugą już było spoko. Zrobiły mi się od tego zajady, więc kupiłam maść z witaminą B.
Teraz noszę sobie maskę i czekam aż założą mi aparat na górę (na ten kawałek bez hass'a) :)

sobota, 19 kwietnia 2014

Coraz lepiej...

Koniec rozkręcania! :D Przerwa między zębami jest -_- Nie seplenię, jem wszystko ;)

Mamy Wielką Sobotę, więc życzę wszystkim:

Wesołego Alleluja
oraz dużo zdrowia

i pogody ducha.

<3 <3 <3

czwartek, 17 kwietnia 2014

Kolejne dni...

Do końca rozkręcania Hass'a zostały 2 dni (w piątek ostatnie). Nic mnie już nie boli ^^ Rozkręcania już praktycznie nie czuje, może aparat się zepsuł xD Jem już prawie wszystko :) Byłam we wtorek na kontroli i wszystko jest ok. Jeszcze troszkę seplenię.
Coraz lepiej <3

niedziela, 13 kwietnia 2014

4 i 5 dzień...

Boli już tylko przy rozkręcaniu hassa i to tylko przez 5-10 min. :) Dolnego aparatu (stałego, zwykłego) już praktycznie w ogóle nie czuć. Haczyki na gumki na hassie, drażnią wargi, więc stosuje wosk, który dała mi pani ortodontka. Denerwuje mnie trochę to, że po każdym posiłku muszę myć zęby -,- Jestem ciekawa ile jeszcze tych rozkręceń, nie polecam czytania na czym polega działanie hassa, naprawdę można się wystraszyć O.O Lepiej nie wiedzieć ;) Nie jem jeszcze normalnie, tzn. gerberki, jogurty, ziemniaki, budynie, bułki (w małych kawałkach) itd. Mówić, jeszcze seplenię, ale coraz mniej :)

piątek, 11 kwietnia 2014

2 i 3 dzień...

Drugiego dnia strasznie bolało, pomogło jedynie wzięcie ,,Apapu". Ale to normalne, bo wcześniej moje zęby nic nie pchało i muszą się przyzwyczaić. Nie zaczęłam jeszcze normalnie jeść, jem tylko jogurty, kaszki, gerberki itd.
Trzeciego dnia nadal boli, ale już tylko troszkę. Dzisiaj zjadłam spaghetti :D Nareszcie normalnie najedzona. Nadal jednak nie jem wszystkiego :(

P.S. Pomimo zaleceń nie myje zębów w szkole, lecz po niej i nic się nie dzieje :)

środa, 9 kwietnia 2014

Początek...

Dzisiaj (9.04.14) założyli mi aparat, mam wadę zgryzu klasy III (dolna szczęka mocno wystawiona do przodu, nie idzie jej przełożyć za górną), miałam wybór, teraz założę aparat i za 6 lat nie będę miała już problemu albo poczekam, aż szczęka mi urośnie i operacja skrócenia szczęki, a jak nic z tego nie zrobię to w przyszłości będę miała tak wysuniętą szczękę, że będę wyglądać jak kosmita O.O Chyba każdy już wie co wybrałam... Umówiliśmy się na ten dzień. Już po samym przebudzeniu strasznie przeżywałam. Poszłam do szkoły, po 3 godz. mama odebrała mnie ze niej i pojechałyśmy do mojej pani ortodontki. Cała się trzęsłam. Moja godzina (11.30) wybiła, czas wejść do gabinetu rozłożyć się w fotelu i oddać się w ręce lekarza. Najpierw pani wyczyściła mi zęby i zauważyła ubytek, zawołała moją mamę, a ona zgodziła się na usunięcie jego. Coś tam wierciła (trochę bolało), aż przeszła do sedna i do ręki wzięła pierwszy zamek (taki kwadracik na ząb), następnie przykleiła go na ,,zwykły" klej. Potem poszło już z górki, drugi, trzeci czwarty:
-No to już tylko 4 ząbki - powiedziała pani.
Ulżyło mi liczyłam kwadraciki, aż w końcu doczekałam ostatniego. Pani pozwoliła wypłukać mi buzię i iść do ubikacji. Swoją drogą weszłam do złej, bo na tej pisało ,,toaleta dla personelu" xD To nic, na korytarzu spotkałam moją mamę, która czekała już tam na mnie 30 min. powiedziała abym jej pokazała zęby (choć były tam tylko małe kwadraciki i to tylko na dolnej szczęce). Wróciłam, pani kazała mi usiąść. Wzięła bardzo cienki drucik (łuk) i połączyła ze sobą wszystkie zamki. Pokazała mi ligatury (tzw. gumki), mogłam wybrać kolor (wybrałam żółtawy i lekko różowy, w sumie fajnie wyszło), następnie założyła je na zamki i łuki. Wzięła coś z półki i zaczęła przy tym grzebać, okazało się, że to Hass mocuje się go na podniebieniu i tylnych zębach (muszę go nosić przez 0,5 roku, bo mam trochę bardziej skomplikowaną wadę, potem w jego miejsce wejdzie zwykły). Przyłożyła go do podniebienia, następnie wyciągnęła i posmarowała klejem. Tym razem mocno go przycisnęła i tak już został. Musiałam odczekać chwilkę. Pani zawołała moją mamę. Jak mnie zobaczyła była w szoku. Pani uczyła ją na mnie przekręcać taką śrubkę w Hassie (niestety przy tym aparacie to konieczne), następnie dała mi lusterko i uczyła mnie zaczepiać takie gumki (mocują się u góry, na Hassie i na dole zwykłego aparatu, muszę je nosić 24h, przez 0,5 roku, cofają moją szczękę). Całość trwała 2 godz. (mama nieźle się naczekała) i nic nie bolało :)

Teraz siedzę sobie wygodnie w łóżku i narzekam, bo nie dosyć, że seplenię to zęby mnie bolą, a w dodatku nie umiem z tym jeść i po każdym posiłku muszę myć zęby. MASAKRA...

No to by było na tyle, mile widziane komentarze :D

Coś o mnie...

Mam na imię Alicja, 14 lat (w czerwcu), mieszkam w Wielkopolsce, chodzę do I klasy gimnazjum, mam młodszego brata. Lubię rysować. Bloga piszę po to, aby uświadomić innym ludziom, że aparat wcale nie jest zły ;)